
Właśnie otrzymaliśmy wspaniały dokument historii Pruszcza. Są nim trzy zdjęcia z kultowej kawiarni „Miła”, która przez wiele dziesięcioleci kusiła Pruszczan przechodzących u zbiegu ul. Grunwaldzkiej i dzisiejszego Placu Wyzwolenia.
Już wspominaliśmy, że „Miła” rywalizowała ze znajdującą się po sąsiedzku kawiarnią „Maleńka”. Obie miały swoich, a bardziej swoje – bo to Pruszczanki stanowiły zdecydowaną większość kawiarnianych gości- zagorzałe zwolenniczki.
Zdjęcia przedstawiają młode pani, pracujące w „Miłej”, najprawdopodobniej jeszcze przed jej otwarciem dla klientów. Klimat zdjęć jest taki, że mogłyby równie dobrze służyć za materiał promujący tę kawiarnię. Panie, niby na luzie, ale pozują trochę. Oprócz pań ujęcia pokazują znaczną część Sali.
Co spożywano w Miłej? Ze wspomnień rysuje się obraz nie różniący się od innych kawiarń tamtych czasów. Klientki gustowały w słodkich winach, do których należało kultowe „Wino Gronowe”, uwielbiane były „Vinpromy”, szczególnie te słodkie i półsłodkie. Może i dobrze, albowiem wytrawne wina, najczęściej bułgarskie były wtedy – delikatnie ujmując – okrutne. Nieodpowiednio leżakowane, więc kwaśne. Często czuło się korek. Nie mogło też brakować szampana, z pewnością gruzińskiego.
W kawiarni „Miła” musiano też spożywać dużą ilość kawy. Trudno dostępna w sklepach, ze względu na cenę znacznie wyższą niż herbaty, spożywana była często na tzw. dolewkę. Na jednym ze zdjęć widzimy też specjalny ekspres do kawy i podgrzewania wody. Dzisiaj to już byłby zabytek. Cóż technika zrewolucjonizowała również sposób przyrządzania napojów ciepłych.
I w takim właśnie ambiente pruszczańskie i nie tylko pruszczańskie damy oddawały się życiu towarzyskiemu. Widoczna też, aczkolwiek w znacznie węższym sortymencie wódka wskazywała, że pojawiali się tam też panowie. W tamtych czasach nie wypadało, by wódka pojawiała się na stole zajętym wyłącznie przez kobiety.
Z relacji byłych bywalców „Miłej” rysuje się obraz kawiarni, w której dbano o kulturalną atmosferę. Klienci z reguły „nieawanturujący się”, a ci szukający „przygód” omijali to miejsce udając się do kultowej restauracji „Centralnej”, a potem do cieszącego się złą sławą „Zodiakusa”.
Kawiarnia „Miła” od wielu lat jest już tylko obiektem westchnień Pruszczan średniego i starszego pokolenia. A szkoda, gdyż wraz z „Maleńką” miasto nasze straciło tak ważny element tożsamości, jakim jest miejscowy koloryt. Pozostały więc tylko wspomnienia, na które z naszej strony bardzo liczymy i chętnie ich wysłuchamy, by później uzupełnić najnowszą historię Pruszcza.
Tym bardziej, że jedno z publikowanych tu zdjęć podzieliło nasz zespół na tych, którzy twierdzą, że zostało ono zrobione w „Miłej” i osobę, która jest zdania, że może tu chodzić o „Rotundę”. Może ktoś z Państwa pomoże wyjaśnić nam tę zagadkę.
Zapraszamy na wspominki do Domu Wiedemanna!




