
Wyszczerbiona filiżanka, spodek i talerzyki. Nad nimi zaś resztki blaszanego garnka. Tyle pozostało z resztek czegoś, co niektórzy nazywają „Zakopem”. Jeszcze inni „Depozytem”, na który składały się ważne niegdyś dla kogoś rzeczy, zabezpieczone pod ziemią.
– Sfatygowana porcelana to pozostałości niewielkiego depozytu, odkrytego w latach 80 – tych, XX wieku, przez wędkarza, na brzegu rzeki Motławy – mówi Bartosz Gondek z Referatu Ekspozycji i Dziedzictwa UM w Pruszczu Gdańskim – Przez kolejne kilkadziesiąt lat przeleżały w piwnicy, aby teraz trafić do Domu Wiedemanna w Pruszczu Gdańskim.
Tereny, na których znaleziono „depozyt” należały w latach 1920 – 1939 do Wolnego Miasta Gdańska a od 1939 do 1945 roku do III Rzeszy. Ciekawym jest więc fakt, że przekazane do muzeum przedmioty pochodzą z Finlandii, albo z terenu przedwojennej Polski. Filiżanka do produkt znanej katowickiej manufaktury porcelany Giesche, spodek to Ćmielów, a talerzyki wyprodukowała popularna niegdyś w Europie fińska firma Pekka. Dlaczego depozyt nie zawierał ani jednego eksponatu z niemieckich manufaktur i kto go ukrył – pozostawiamy już Państwa domysłom.



