
Końcówka lat 70-tych oznaczała dla Pruszcza poważny krok do bycia „prawdziwym miastem”
Jesienią 1977 roku zebrali się wszyscy lokalni oficjele.
Wiadukt był niesłychanie ważny i konieczny dla funkcjonowania miasta, spinał bowiem dwie części Pruszcza; tzw. „miasto” i „za torami”. Życie towarzyskie przy zamkniętym szlabanie kolejowym stawało się coraz bardziej uciążliwe. Niekończące się składy pociągów towarowych oznaczały dla mieszkańców coraz dłuższe oczekiwanie na jego otwarcie. Rozbudowujące się Osiedle Wschód oraz „osiedle wojskowe” spowodowało też szybki wzrost liczby mieszkańców po tej stronie miasta, a co za tym idzie, zwiększony ruch samochodów.
Jesienna pora otwarcia wiaduktu ukazała jeden ważny element krajobrazu Pruszcza. Na zdjęciu widać w tle sznur traktorów, czekających na wjazd do cukrowni. Kampania Cukrownicza! Otwieramy wiadukt, by udrożnić ruch kołowy i pieszy miasta, przy jednoczesnej blokadzie drogi przez stojące traktory.
Wiadukt zakończył także podział Pruszcza na „miasto” i „za torami”.
Końcówka lat 70-tych to także dwa inne wydarzenia w „metropolizacji” Pruszcza. W tym czasie, na skrzyżowaniu ulic Grunwaldzkiej i Chopina pojawiły się światła. Funkcjonujący wiadukt otworzył także drogę do wprowadzenia w Pruszczu miejskiej linii autobusowej, słynnej 107, która objeżdżała pętlę od osiedla przy Tysiąclecia, po Osiedle Wschód.
Fot. Jerzy Ossorya-Cierpicki



