Wczoraj w Muzeum Miasta Malborka wraz z Burmistrzem Miasta Malborka
Marek Charzewski i Dyrektorem malborskiego muzeum Tomasz Agejczyk, otworzyliśmy naszą wystawę “Zaginione Podobozy Pruszcz Gdański – Rusocin.” Podczas otwarcia okazało się, że choć dotyczy ona Pruszcza Gdańskiego i okolic jest bardzo tożsama dla historii Malborka. O tym, jak jest to istotne, pokazały komentarze na Sali i publikacje, jakie ukazały się po malborskim wernisażu.
Pruszczańska wystawa była przy okazji pierwszą, jaką otwierał w roli dyrektora malborskiego muzeum Tomasz Agejczyk, przypadła jej więc w lokalnym wymiarze historycznym – dosyć wyjątkowa rola.
O tym, że wystawa z Domu Wiedemanna jest zbieżna także z historią Malborka najlepiej świadczy fakt, że jeńcy z obozu w Malborku pracowali na polach w Skowarczu, mieszkali w szkole w Trąbkach, która była tą słynną polską szkołą Kunegundy Pawłowskiej, czy – co najważniejsze, budowali razem z węgierskimi Żydówkami lotnisko w Pruszczu Gdańskim i pracowali w tutejszej cukrowni.
Dodatkowo – wojenny Malbork to także węzeł kolejowy, cukrownia i lotnisko, będące wraz z fabryką samolotów, celem alianckich nalotów.
– Nie jest łatwa ekspozycja, bo mówi o trudnych sprawach, o trudnym czasie. Był dla nas już czasem historycznym, ale teraz coraz częściej obserwujemy go za wschodnią granicą, jako czas bieżący – stwierdził Marek Charzewski, burmistrz Malborka.