
Tak jak co roku wracają do nas wakacje, tak i my pozwalamy sobie wrócić do związanych z nimi tematów. Robi się ciepło, nic więc dziwnego, że myślimy o spędzaniu czasu nad wodą, a czasami nawet w niej. Bliskość morza i jezior daje nam komfort wyboru. Nie zawsze jednak tak było.
Kiedy byliśmy mniej mobilni, wyprawa nad morze była poważnym przedsięwzięciem – z przesiadkami i podróżą słynną „dziewiątką” na Stogi lub inne plaże. Kusiła więc nas, być może bardziej niż dzisiaj, nasza wierna Radunia. Kłopot polegał jednak na tym, że wzdłuż rzeki, na całym terenie miasta, nie było ani jednego oficjalnego (legalnego) kąpieliska.
Istniało jednak jedno miejsce, w zasadzie tolerowane przez ówczesne władze oraz służby porządku publicznego – miejsce dzisiejszej Plaży Miejskiej, znajdującej się, jak wiemy, na wysokości CEKiS z jednej strony i dworca kolejowego z drugiej. To właśnie położenie miało decydujący wpływ na ówczesną nazwę tego miejsca. Mieszkańcy tzw. „miasta” nazywali je „Stacją”. Chodzili więc kąpać się i opalać „na stację”. Mieszkańcy części zwanej potocznie „za torami”, idąc w to samo miejsce, mówili po prostu, że idą „na plażę”.
Radunia w swoim pruszczańskim biegu „oferowała” ponadto kilka jeszcze mniej formalnych miejsc do kąpieli. Niektóre z nich, jak „Mostek”, „Zakręt”, „Duża Skarpa” czy „Śluza”, były miejscami, gdzie można było wyłącznie się wykąpać. Nie było tam miejsca na leżakowanie, a tym bardziej na jakąkolwiek formę pikniku.
Dość popularnym miejscem wśród mieszkańców zachodniej części Pruszcza była „Mała Skarpa”. Można tam było zarówno popływać w Raduni, jak i skorzystać z niemałej łąki, doskonale nadającej się do opalania, a nawet na piknik. Niestety Radunia jest w tym miejscu dość głęboka, dlatego rodzice z małymi dziećmi unikali tego miejsca, wybierając „Stację”.
Najmniej znanym miejscem, być może dlatego, że nie było tam możliwości kąpieli, była tzw. „Strzelnica”. Znajdowała się ona na wysokości elektrowni, od strony skarpy. Przychodziły tam głównie panie.
W starych wspomnieniach niemieckich mieszkańców Pruszcza wymieniane są jeszcze dwa miejsca. Pierwszym był uskok Raduni na wysokości cukrowni, niedaleko żelaznego mostu. Drugim była łąka „Haselau”. W tamtych czasach rozciągała się ona wzdłuż rzeki w miejscu, gdzie kilka dziesięcioleci później wybudowano Osiedle nad Radunią.
Ze względu na swoją specyfikę i niewielką głębokość Kanał Raduni nigdy nie leżał w kręgu zainteresowań pruszczańskich plażowiczów.
Jesteśmy przekonani, że nie przytoczyliśmy tutaj wszystkich miejsc nad Radunią, z których korzystali lub nadal korzystają Pruszczanie. Jesteśmy bardzo ciekawi Państwa wspomnień i wskazań.
Tekst ten nie niesie również żadnych wartości promocyjnych. Należy bowiem pamiętać, że wszystkie przytoczone tu miejsca odwiedzane były w przeszłości na własne ryzyko i – z wyjątkiem Plaży Miejskiej – sytuacja ta pozostaje aktualna również dziś.


