No i mamy zimę. A wraz z nią nasze coroczne perypetie. Jak się okazuje, kłopoty z zimą były od zawsze, a jak mierzono się z problemami ponad 280 lat temu, opisał w swojej „Kronice Pruszcza” Wilhelm Hoffmann:
„1740 r. odznaczył się kolejny raz bardzo surową zimą. Pruszczański młyn odwadniający, który położony był nad Łachą, w pobliżu urządzenia czerpakowego, stał się w roku 1745, dla mieszkańców Rokitnicy powodem do skargi, którą złożyli 21 września tego samego roku w Radzie Miasta Gdańska. Konsekwencją tego było postanowienie pruszczan o budowie nowego młyna z przepompownią kołową, która miałaby dostarczać wodę nie do Łachy, lecz do Starej Raduni. Ten wiatrowy młyn czerpakowy zbudowany został w 1747 r. pod nadzorem pruszczańskiego sołtysa Daniela Siewerta (Starszego), na tzw. ziemi młyńskiej, w pobliżu dzisiejszego przejazdu kolejowego koło Radunicy…”
Dlaczego akurat ta historia? Bo panująca za oknami aura to dobry moment by przypomnieć, że element konstrukcji owego wiatraka, w postaci masywnego czarnego kamienia, zdobi przestrzeń wokół Domu Wiedemanna. Znalazł się tam dwa lata temu dzięki darowiźnie przyjaciela Domu Wiedemanna – Pana Grzegorza Boguna.





